piątek, 9 października 2015

Minęły ponad dwa lata...

Dużo się wydarzyło... Spełniło się nasze wspólne marzenie - nasza rodzina się powiększyła - masz brata:))

W międzyczasie byłaś u I Komunii Świętej, potem rocznica Komunii... Fajne wakacje, pierwsze dni i pierwsze oceny w czwartej klasie... A dzisiaj po szkole pobiegłaś z kolegą do kina. I to chyba taka pierwsza randka... bo stroiłaś się od rana, podekscytowana byłaś... A na moje pytanie, czy dać Ci wodę do kina, Twój kolega Patryk odpowiedział, że nie ma potrzeby, bo on uzbierał pieniądze na popcorn i picie :))

Fajną mam córkę, wiesz Słoneczko? I choć krzyczę, często się czepiam i narzekam, że bałaganisz, że nie słuchasz, że nie dbasz o porządek, to lepszej córki mieć nie można. Wczoraj zadzwoniłaś po skończonych lekcjach, czy możesz zostać na dworze, z koleżankami. Jednak ze względu na to, że Leoś gorączkował poprosiłam, żebyś wróciła, bo nie mam nawet jak wyjść po zakupy (tato na wyjeździe). A Ty z taką ogromną troską w głosie powiedziałaś: "Ojej, nie wiedziałam, biedny Leonek, już wracam i polecę po zakupy" :))) Mogę liczyć na Twoją pomoc zawsze)

środa, 10 lipca 2013

Półkolonie są super:)

Baliśmy się bardzo, jak Ci się będzie podobało, czy będziesz miała fajne towarzystwo, czy panie będą fajne. Nawet w niedzielę daliśmy Ci stary telefon komórkowy, żebyś była z nami w kontakcie, gdyby coś było nie tak i chciałabyś pogadać. Na szczęście wszystko jest super i od pierwszych chwil byłaś zadowolona. Szczególnie, gdy spotkałaś tam koleżankę z klasy wyżej, Oksanę. Przysłałaś mi smsa: "Mamusiu, jest ok!" i potem jeszcze kilka innych, dzwoniłaś że wszystko fajnie i że Ci się podoba:) Wczoraj byliście w ZOO, dzisiaj na basen pojechaliście, a jutro chyba rejs statkiem jest w planie. 
No i popołudniami bawisz się na naszym placu zabaw w Roksaną i Patrycją z Twojej szkoły - fajnie, że jesteś już na tyle duża, że możesz mieć trochę swobody i odpoczynku od rodziców:)

środa, 3 lipca 2013

Wakacje, wakacje:))

Koniec roku za nami - świadectwo śliczne :)) Miło się czyta taką opinię o swoim dziecku - że skromne, pilne, zawsze przygotowane, koleżeńskie. Duma nas rozpierała, nie ma co:)
Ten tydzień miałaś spędzać z ciocią Agatką i Mają, ale niestety się rozkaszlałaś i musieliśmy szukać wyjścia awaryjnego - w poniedziałek byłaś z tatą w pracy, we wtorek i dzisiaj z dziadkami, a jutro już chyba do cioci możesz jechać:) A od poniedziałku masz półkolonie - ja mam stracha, Ty pewnie też... Nowe miejsce, nowe dzieci,  nowe panie... Żeby tylko było fajnie...










Martwią mnie Twoje drętwienia dłoni w nocy. Udało mi się podjechać z Tobą w sobotę na konsultację do neurologa - pani Cię dokładnie zbadała, o wszystko wypytała i powiedziała, że neurologicznie nie ma żadnych zastrzeżeń, wszystko jest w jak najlepszym porządku i że najprawdopodobniej jest to efektem uciśnięcia nerwu obwodowego na ramieniu. Tak, tylko jak to sprawdzić... Póki co zleciła kilka badań - dała co prawda informację dla lekarza rodzinnego, żeby wziąć skierowanie na oddział neurologii dziecięcej i tam zrobić podstawowe badania, bo będzie taniej (rezonans magnetyczny kręgosłupa szyjnego, próby teżyczkowe, jonogram i neurografia), ale chyba zrobimy je prywatnie. Raz, że ze względu na czas, a dwa, że do szpitala to będę musiała być z Tobą, na zwolnieniu, więc i tak wypłata mniejsza będzie. Jonogram zrobimy na dniach, bo to zwykłe badanie z krwi, a potem resztę. Te próby tężyczkowe odłożę na ostatnie miejsce, bo badanie nie jest miłe wcale. Zresztą, objawy nijak się mają do Ciebie, no jedynie to mrowienie w nocy, ale to mało prawdopodobne żeby jeden objaw  świadczył o chorobie. Póki co bierzesz wapno i witaminę B kompleks, zobaczymy czy coś to pomoże (dzisiaj nad ranem łapka zdrętwiała, ale tato mówił, że spałaś na brzuchu jak wstał, więc niewykluczone że rączka się gdzieś zaplątała)... Oby to nic poważnego nie było, bo martwię się...

sobota, 25 maja 2013

Po wywiadówce.

Póki co na Twoje wywiadówki chodzę z miłą chęcią :) Uczysz się ładnie, oceny masz super, pani nie ma do Ciebie żadnych zastrzeżeń. A ostatnie sprawdziany napisałaś na maksymalną liczbę punktów - jako jedyna w klasie. Rozpiera mnie duma, naprawdę.
A z czwartkowej wycieczki klasowej wróciłaś bardzo zadowolona i powiedziałaś, że kupiłaś Julii Kucharskiej wisiorek, bo wszystkie dzieci sobie coś kupowały, a ona nie miała żadnych pieniążków i było jej bardzo smutno. Dumna jestem z Ciebie, wiesz? Mam nadzieję, że ta wrażliwość zostanie Ci na zawsze, choć pewnie nie raz będziesz z jej powodu cierpieć...

środa, 22 maja 2013

Dzisiaj masz imieniny:)

Wszystkiego najlepszego Kochanie ;* Mam  nadzieję, że audiobook czytany przez Twoją ulubioną Edytę Jungowską, spodoba Ci się tak bardzo jak poprzednie:

III miejsce w konkursie czytelniczym.



Stres miałaś ogromny, ale wszystko poszło dobrze:) Troszkę byłaś rozczarowana, że to trzecie miejsce a nie pierwsze, ale ja i tak jestem z Ciebie dumna. Szkoda, że mieliście do przeczytania tylko mały fragment wybranej przez siebie książki, bo akurat w Twoim przypadku był to sam suchy opis, natomiast dalej, gdzie były dialogi, czytałaś ślicznie intonując. Tak czy siak, mnie się podobało bardzo:)

wtorek, 14 maja 2013

Dziecięce obawy.

Zawieźliśmy Cię z tatą na basen - jak co tydzień w czwartek. Pytasz, czy będziemy siedzieć i patrzeć, jak pływasz - powiedziałam, że póki się nie rozpada (burza wisiała w powietrzu) to pójdziemy na spacer i odbierzemy Cię jak skończą się zajęcia. I od tego momentu widziałam, jak walczysz ze swoim strachem... Tylko skąd on się wziął?... Już w kolejce po zegarek do szafki zaczął Cię boleć z nerwów brzuszek... Na basenie, gdy czekałyśmy na zajęcia, kilka razy pytałaś, kiedy przyjdę po Ciebie. W końcu poszłaś i stojąc już przy stopniu podniosłaś rączkę, takie jakby smutne "pa", a ja się do Ciebie uśmiechnęłam i odmachałam Ci, ale nie zauważyłam Twojego uśmiechu... Widziałam tylko smutek. I nagle zerwałaś się do biegu, dopadłaś do mojego biustu i mocno się wtuliłaś - z oczu poleciały łzy... Skąd masz Kochanie te lęki? Że Cię zostawię, nie odbiorę?... Przecież nigdy taka sytuacja się nie zdarzyła. I mało tego - sama potrafisz tłumaczyć swoim koleżankom, gdy wypatrują rodziców przez okna w świetlicy, żeby się nie denerwowały, bo rodzice na pewno po nich przyjdą, że żadna mama nie zostawi swojego dziecka. Strasznie mi się smutno zrobiło, że zmagasz się z takimi smutkami, domyślam się, że musi to być dla Ciebie trudne... Próbowałam jeszcze po basenie z Tobą rozmawiać o tym i po raz kolejny tłumaczyć, że żadna mama nie zostawia swojego dziecka. A Ty mi na to: "A pijana?" No tak, taka to faktycznie może, ale ja, Kochana, się nie upijam :))) I obiecuję Ci, że nigdy, przenigdy Cię nie zostawię. Kocham Cię - tak bardzo chciałam być Twoją mamą, że teraz się mnie nie pozbędziesz tak łatwo:)

A wczoraj byłyśmy po południu na zakupach - fajnie się z Tobą spaceruje, rozmawia - naprawdę, nie mogło mnie spotkać większe szczęście, niż bycie Twoją mamą. Dziękuję Ci Kropeczko ;*