środa, 10 lipca 2013

Półkolonie są super:)

Baliśmy się bardzo, jak Ci się będzie podobało, czy będziesz miała fajne towarzystwo, czy panie będą fajne. Nawet w niedzielę daliśmy Ci stary telefon komórkowy, żebyś była z nami w kontakcie, gdyby coś było nie tak i chciałabyś pogadać. Na szczęście wszystko jest super i od pierwszych chwil byłaś zadowolona. Szczególnie, gdy spotkałaś tam koleżankę z klasy wyżej, Oksanę. Przysłałaś mi smsa: "Mamusiu, jest ok!" i potem jeszcze kilka innych, dzwoniłaś że wszystko fajnie i że Ci się podoba:) Wczoraj byliście w ZOO, dzisiaj na basen pojechaliście, a jutro chyba rejs statkiem jest w planie. 
No i popołudniami bawisz się na naszym placu zabaw w Roksaną i Patrycją z Twojej szkoły - fajnie, że jesteś już na tyle duża, że możesz mieć trochę swobody i odpoczynku od rodziców:)

środa, 3 lipca 2013

Wakacje, wakacje:))

Koniec roku za nami - świadectwo śliczne :)) Miło się czyta taką opinię o swoim dziecku - że skromne, pilne, zawsze przygotowane, koleżeńskie. Duma nas rozpierała, nie ma co:)
Ten tydzień miałaś spędzać z ciocią Agatką i Mają, ale niestety się rozkaszlałaś i musieliśmy szukać wyjścia awaryjnego - w poniedziałek byłaś z tatą w pracy, we wtorek i dzisiaj z dziadkami, a jutro już chyba do cioci możesz jechać:) A od poniedziałku masz półkolonie - ja mam stracha, Ty pewnie też... Nowe miejsce, nowe dzieci,  nowe panie... Żeby tylko było fajnie...










Martwią mnie Twoje drętwienia dłoni w nocy. Udało mi się podjechać z Tobą w sobotę na konsultację do neurologa - pani Cię dokładnie zbadała, o wszystko wypytała i powiedziała, że neurologicznie nie ma żadnych zastrzeżeń, wszystko jest w jak najlepszym porządku i że najprawdopodobniej jest to efektem uciśnięcia nerwu obwodowego na ramieniu. Tak, tylko jak to sprawdzić... Póki co zleciła kilka badań - dała co prawda informację dla lekarza rodzinnego, żeby wziąć skierowanie na oddział neurologii dziecięcej i tam zrobić podstawowe badania, bo będzie taniej (rezonans magnetyczny kręgosłupa szyjnego, próby teżyczkowe, jonogram i neurografia), ale chyba zrobimy je prywatnie. Raz, że ze względu na czas, a dwa, że do szpitala to będę musiała być z Tobą, na zwolnieniu, więc i tak wypłata mniejsza będzie. Jonogram zrobimy na dniach, bo to zwykłe badanie z krwi, a potem resztę. Te próby tężyczkowe odłożę na ostatnie miejsce, bo badanie nie jest miłe wcale. Zresztą, objawy nijak się mają do Ciebie, no jedynie to mrowienie w nocy, ale to mało prawdopodobne żeby jeden objaw  świadczył o chorobie. Póki co bierzesz wapno i witaminę B kompleks, zobaczymy czy coś to pomoże (dzisiaj nad ranem łapka zdrętwiała, ale tato mówił, że spałaś na brzuchu jak wstał, więc niewykluczone że rączka się gdzieś zaplątała)... Oby to nic poważnego nie było, bo martwię się...

sobota, 25 maja 2013

Po wywiadówce.

Póki co na Twoje wywiadówki chodzę z miłą chęcią :) Uczysz się ładnie, oceny masz super, pani nie ma do Ciebie żadnych zastrzeżeń. A ostatnie sprawdziany napisałaś na maksymalną liczbę punktów - jako jedyna w klasie. Rozpiera mnie duma, naprawdę.
A z czwartkowej wycieczki klasowej wróciłaś bardzo zadowolona i powiedziałaś, że kupiłaś Julii Kucharskiej wisiorek, bo wszystkie dzieci sobie coś kupowały, a ona nie miała żadnych pieniążków i było jej bardzo smutno. Dumna jestem z Ciebie, wiesz? Mam nadzieję, że ta wrażliwość zostanie Ci na zawsze, choć pewnie nie raz będziesz z jej powodu cierpieć...

środa, 22 maja 2013

Dzisiaj masz imieniny:)

Wszystkiego najlepszego Kochanie ;* Mam  nadzieję, że audiobook czytany przez Twoją ulubioną Edytę Jungowską, spodoba Ci się tak bardzo jak poprzednie:

III miejsce w konkursie czytelniczym.



Stres miałaś ogromny, ale wszystko poszło dobrze:) Troszkę byłaś rozczarowana, że to trzecie miejsce a nie pierwsze, ale ja i tak jestem z Ciebie dumna. Szkoda, że mieliście do przeczytania tylko mały fragment wybranej przez siebie książki, bo akurat w Twoim przypadku był to sam suchy opis, natomiast dalej, gdzie były dialogi, czytałaś ślicznie intonując. Tak czy siak, mnie się podobało bardzo:)

wtorek, 14 maja 2013

Dziecięce obawy.

Zawieźliśmy Cię z tatą na basen - jak co tydzień w czwartek. Pytasz, czy będziemy siedzieć i patrzeć, jak pływasz - powiedziałam, że póki się nie rozpada (burza wisiała w powietrzu) to pójdziemy na spacer i odbierzemy Cię jak skończą się zajęcia. I od tego momentu widziałam, jak walczysz ze swoim strachem... Tylko skąd on się wziął?... Już w kolejce po zegarek do szafki zaczął Cię boleć z nerwów brzuszek... Na basenie, gdy czekałyśmy na zajęcia, kilka razy pytałaś, kiedy przyjdę po Ciebie. W końcu poszłaś i stojąc już przy stopniu podniosłaś rączkę, takie jakby smutne "pa", a ja się do Ciebie uśmiechnęłam i odmachałam Ci, ale nie zauważyłam Twojego uśmiechu... Widziałam tylko smutek. I nagle zerwałaś się do biegu, dopadłaś do mojego biustu i mocno się wtuliłaś - z oczu poleciały łzy... Skąd masz Kochanie te lęki? Że Cię zostawię, nie odbiorę?... Przecież nigdy taka sytuacja się nie zdarzyła. I mało tego - sama potrafisz tłumaczyć swoim koleżankom, gdy wypatrują rodziców przez okna w świetlicy, żeby się nie denerwowały, bo rodzice na pewno po nich przyjdą, że żadna mama nie zostawi swojego dziecka. Strasznie mi się smutno zrobiło, że zmagasz się z takimi smutkami, domyślam się, że musi to być dla Ciebie trudne... Próbowałam jeszcze po basenie z Tobą rozmawiać o tym i po raz kolejny tłumaczyć, że żadna mama nie zostawia swojego dziecka. A Ty mi na to: "A pijana?" No tak, taka to faktycznie może, ale ja, Kochana, się nie upijam :))) I obiecuję Ci, że nigdy, przenigdy Cię nie zostawię. Kocham Cię - tak bardzo chciałam być Twoją mamą, że teraz się mnie nie pozbędziesz tak łatwo:)

A wczoraj byłyśmy po południu na zakupach - fajnie się z Tobą spaceruje, rozmawia - naprawdę, nie mogło mnie spotkać większe szczęście, niż bycie Twoją mamą. Dziękuję Ci Kropeczko ;*

środa, 8 maja 2013

Plotki z przyjaciółką:)

Ostatnio gdy jest ładna pogoda, spotykasz się na podwórku ze swoją szkolną przyjaciółką Roksaną. Wpadłyście przedwczoraj na chwilę po coś do domu, a Roksana powiedziała do Ciebie:
- "Ale Ty masz fajnie, masz takich spokojnych rodziców."
Na co odpowiedziałaś:
- "Aha, spokojnych, powinnaś ich widzieć jak odrabiamy angielski." :)))
Fakt, angielski idzie Ci jakoś opornie, ale może i dlatego, że ten dodatkowy jest po prostu niedostosowany do Waszego wieku. Masz problem z zapisywaniem słówek, ale przecież niektórych słówek po polsku nawet jeszcze nie umiesz dobrze zapisać. Tak więc chyba to kwestia niedostosowania poziomu nauki przez lektora. Bo z lekcyjnym angielskim idzie Ci bardzo fajnie. W ogóle uczysz się dobrze, jesteś pilną uczennicą i  miło mi zawsze słyszeć, że pani Cię pochwaliła, że dostałaś dobrą ocenę. Boję się tylko o Ciebie, bo jesteś perfekcjonistką, a bycie we wszystkim zawsze idealnym nie jest łatwe... Czasem coś się nie udaje, czasem człowiek popełnia błędy i z tym próbuję Cię oswoić.

piątek, 19 kwietnia 2013

"Miłosne" chwile:)

Jechałyśmy w środę razem samochodem. W radiu leciała właśnie piosenka "Feel This Moment" - Pitbull ft. Christina Aguilera


Śpiewałaś sobie pod nosem, a ja spytałam Cię czy wiesz co znaczą słowa, które śpiewasz: "I just wanna feel this moment". Odpowiedziałaś że nie, a ja na to "Chcę po prostu poczuć tą chwilę". Pomyślałaś trochę po czym mówisz:
- "Ale o jakiej chwili ona śpiewa? Miłosnej?"
- "Nie wiem, całkiem możliwe"
- "Aha, to ja już chyba nie chcę więcej takiej chwili" powiedziałaś z uśmiechem.
Zrobiłam wielkie oczy i pytam, czy już miałaś miłosne chwile, na co mi odpowiedziałaś:
- "Tak, jak Patryk mi powiedział, że jestem jego dziewczyną. Zrobiłam wtedy wielkie oczy i serce  mi tak strasznie biło."

Fajnie :))) Powiedziałaś, że to było bardzo miłe uczucie. I rozmawiałyśmy o tym, jak wiele jeszcze przed Tobą miłych chwil związanych z miłością, ale też takich, które wywołają płacz.... Takie po prostu jest życie, ale życzę Ci, żebyś tych smutnych miała jak najmniej. I żebyś na swojej drodze spotkała wspaniałego mężczyznę, który będzie Cię kochał nad życie.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Odwiedziny u babci.

Byłyśmy wczoraj u babci Pusi na herbatce. Pierwsze co, powiedziałaś jej, że bardzo się stęskniłaś za jej pomidorową zupką, więc uradowana babcia podgrzała miseczkę zupy i wcinałaś:) A potem odniosłaś miseczkę do zlewu, trochę z nami pogadałaś i poszłaś umyć naczynia - tak po prostu, sama z siebie. Strasznie mi się zrobiło miło na sercu - jesteś naprawdę wyjątkową dziewczynką, taką delikatną, czułą, wrażliwą. Każda mama chciałaby mieć tak fantastyczne dziecko:)

Dzisiaj robimy Ci badanie moczu - wczoraj na noc wzięłaś ostatnią tabletkę Furaginy, a wieczorem skarżyłaś się na pieczenie :( Co prawda wydaje mi się że to grzybica tym razem, po antybiotyku, ale sama już nie wiem :( Wynik po południu, jak będą bakterie i leukocyty podjedziemy do przychodni, może wdrożą inne leczenie...

wtorek, 16 kwietnia 2013

Przeprosiny.

Żabko ogromnie Cię przepraszam, że tak dawno nie pisałam... Naprawdę jest mi wstyd, że w tym Twoim pamiętniku powstała tak duża luka, ale wydarzenia z lipca zeszłego roku wywróciły moje życie do góry nogami... Piszę moje, choć wiem że i Tobie, i tacie, te trudne chwile na zawsze już pozostaną w sercu... Do dzisiaj często mówisz, że strasznie szkoda, że nasze Maleństwo musiało umrzeć, a gdy odmawiamy wieczorem paciorek często prosisz Pana Boga o rodzeństwo.
W szkole radzisz sobie naprawdę fantastycznie, jesteś wzorową uczennicą. Ślicznie czytasz, ślicznie piszesz, choć często buntujesz się przy odrabianiu lekcji, bo wolisz iść się bawić. Jesteś też mocno rozkojarzona i robisz wiele niepotrzebnych błędów, błądząc myślami zupełnie gdzieś indziej. Dobrze liczysz, czytasz ze zrozumieniem, rysujesz fenomenalnie jak dla mnie :) Z angielskim troszkę mamy pod górkę, ale w końcu nie da się być ideałem w każdej dziedzinie:)) Mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie Ci ten język łatwiej przyswoić - teraz, póki co, na lekcjach angielskiego masz same szóstki, ale z dodatkowymi zajęciami jest ciut gorzej - być może ich metoda nauki nie jest zbyt dobrze dostosowana do dzieci w Twoim wieku, zobaczymy, okaże się "w praniu".
W domu jesteś niezłą bałaganiarą:)), codziennie walczę o to, żebyś odkładała rzeczy na swoje miejsce, ciuchy do szafy, brudne naczynia do kuchni, etc. Na zbyt wiele się to nie zdaje, bo codziennie powtarzam to samo, ale może kiedyś wreszcie się nade mną zlitujesz? :)
Fajnie, że Cię mam, wiesz? Kocham Cię nad życie, moja Kropeczko - zawsze o tym pamiętaj;*.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Moja Duża Kropeczka

Śmiało mogę napisać, że pierwsze samodzielne zakupy masz za sobą :) W sobotę poprosiłam Cię, żebyś poszła na plac po bułkę i zieloną pietruszkę. Wiązało się to z samodzielnym przejściem przez ulicę ze światłami... Myślałam, że jak zawsze będziesz się wykręcać, ale mnie zaskoczyłaś i ochoczo poszłaś :) Fajnie mieć taką pomoc:)

Zaległości mam całą masę... Ale nadrobię, obiecuję. W tym tygodniu na bank:)